Podróżowanie to jedna z moich pasji, uwielbiam poznawać nowe zakątki świata. Doświadczać tego wszystkimi zmysłami, chłonąc nowe widoki i kolory, próbować nowych dotąd nieznanych smaków, czuć na skórze nieznany dotąd dotyk powietrza, wody, piasku i chłonąć to wszystko całym sobą, kolekcjonując nowe wspomnienia. Te Święta i ta podróż będzie dla mnie zupełnie nowym doznaniem, z jednej strony trudnym bo wymagającym dostosowania się do nowych okoliczności jakie przyniosło życie, z drugiej trochę strasznym, bo wszystko co nowe i nieznane trochę przeraża i czasem nawet paraliżuje. Jednak jak powiedział kiedyś ktoś bardzo mądry „wszystko jest po coś” i ja wierzę, że to wszystko ma jakiś cel, cel którego może jeszcze nie dostrzegam w pełni, ale na pewno docenię tą chwilę i ten czas wracając do niej kiedyś we wspomnieniach.
Destynacją mojej i Toni podróży jest Republika Dominikany 😊. Będzie to zarówno pierwszy raz tak długa podróż dla niej, jak i pierwszy raz naszych samotnych wspólnych wojaży. Pewnie będzie to wymagało ode mnie dużo siły i cierpliwości, ale już nie mogę się doczekać kiedy ja i mój mały kompan podróżnik wsiądziemy do samolotu. Przepełnia mnie trochę nostalgia za rodzinnymi świętami z 12 potrawami, standardową kłótnia rodzinną tuż przed wigilijną wieczerzą, choinką migocząca kolorowymi lampkami i padającym śniegiem. Jednak teraz to ja i Tosia tworzymy rodzinę we dwie i gdziekolwiek byśmy nie były w święta spędzając je razem będą one przepełnione miłością i magią. Dzieci to jedyne istotki które potrafią kochać bezwarunkowo i całym sobą , dlatego jestem bezgranicznie szczęśliwa i wdzięczna za to, że pojawił się w moim życiu ktoś tak wyjątkowy.
Pakowanie.
Kto zna mnie choć odrobinę, wie, że jest to jedna z najgorszych rzeczy której chronicznie nie cierpię robić. Wyzwala to zawsze we mnie panikę, zwłaszcza gdy dorzucając kolejne szpargały walizka przestaje się domykać. Ten wyjazd będzie inny, odpuściłam sobie całkowicie stres związany z pakowaniem. Wrzuciłam co najważniejsze i najpotrzebniejsze dla niej , dopakowałam resztę kilkoma swoimi rzeczami i zamknęłam walizkę. Nie muszę mieć wszystkiego bo to tylko kilka dni i lepiej zamiast skupić się na przygotowywaniu obszernych list z rzeczami do zabrania poczytać o miejscu które odwiedzam, kulturze i o tym co warto zobaczyć, reszta jakoś się ułoży. Najważniejszym wydała mi się dobrze wyposażona apteczka zwłaszcza na dolegliwości dziecka i na tym skupiłam się w największym stopniu.
Jak się okazało, moje dziecko nie miało już tak entuzjastycznego podejścia do tej kwesti. Kilkukrotnie pakowała i rozpakowywała swoją małą walizkę biedronkę twierdząc, że nic jej się nie mieści do tej „ciasnoty” a tak w ogóle to ona nie ma co ze sobą zabrać 😂. Prawdziwa mała kobietka z krwi i kości 😜.
Największy problem w pakowaniu stanowiło wyjaśnienie małej podróżniczce, że nie możemy zabrać ze sobą całej serii książek o przygodach skarpetek, zestawu ciastoliny z dentystą oraz”ulubionych” maskotek w ilości 10… Kto nie ma dzieci, może nie zdawać sobie sprawy (dotyczy to w większości tych kilku letnich), że wszystko co”ulubione” jest umowne i zmienia się co parę miesięcy czy nawet tygodni. Niejednokrotnie „przyjaciel do końca życia” zostaje porzucony bez żadnych skrupułów na rzecz nowej maskotki wypatrzonej przypadkiem w sklepowej witrynie, czy co gorsza dołączonej do zestawu z miernej jakości posiłkiem w fast foodzie 😜). Po kilku emocjonalnych wybuchach, szantażu dotyczącego odmowy wyjazdu, po wyrzuty, że nikt się z jej zdaniem nie liczy, udało się w końcu wybrać najpotrzebniejsze rzeczy celem ograniczenia ilości bagażu i zaoszczędzenia mamuni targania tego wszystkiego na starych zbolałych plecach 😊.
P.s. mam nadzieję, że do rana nie zmieni zdania, na wszelki wypadek schowałam z pola widzenia „przyjaciół” wywołujących awanturnicze emocje 😜.
PODRÓŻ
Plan naszej podróży jest następujący, jutro czyli 22.12.2023 ruszamy do Warszawy gdzie mamy wykupiony hotel na 1 noc. Wylot mamy 23.12 z lotnika Okęcie o godzinie 8.30. Czas lotu to około 10,5h. Najpotrzebniejsze rzeczy w bagażu podręcznym ? Chusteczki (mokre i suche), ubrania na przebranie dla dziecka (zawsze coś się wylewa i zawsze później jest problem bo mały pasażer nie będzie siedział w mokrym ubraniu), lizaki (!!! To najważniejsze pomaga przy regulacji ciśnienia w uszach podczas lądowania, ogólnie nie jestem zwolennikiem słodyczy ale na czas lotów zawsze mam ich duży zapas), przekąski (tutaj dowolność, tubki z musikami, paluszki, chrupki wszystko co można rzucić małemu złośnikowi gdy wpada w szał zadając po raz kolejny pytanie „daleko jeszcze ?”), kredki i kolorowanki , tablet z grami/ filmami+sluchawki - polecam gorąco, potrafi zająć na kilka godzin zwłaszcza jak rodzic chce uciąć sobie małą drzemkę 😉.
Spakowana, gotowa do podróży i podekscytowana nowym doświadczeniem kończę ten wpis i udaje się na zasłużony odpoczynek 😊.


Komentarze
Prześlij komentarz